Straże miejskie zajmują się głównie parkowaniem, potwierdza to raport NIK i dane.
Ranking jest częścią aktualnie tworzonego artykułu naukowego analizującego całkowity koszt nieprawidłowego parkowania w Polsce.
Pełen ranking, wskazujący zwycięzców i przegranych, zostanie zaprezentowany za kilka tygodni, po opublikowaniu wszystkich sekcji tematycznych – kolejne części będą ogłaszane na portalu X.
Ranking powstał na podstawie analizy 10 tysięcy stron dokumentów uzyskanych za pośrednictwem kilkuset zapytań o dostęp do informacji publicznej skierowanych do urzędów miast, jednostek straży miejskich, policji, straży pożarnej, ministerstw oraz operatorów stref płatnego parkowania.
Celem tego porównania jest obiektywne spojrzenie na efektywność i koszty funkcjonowania tych formacji, z dala od potocznych opinii.
Autorzy publikacji:
W końcu 2024 roku funkcjonowało w Polsce łącznie 407 oddziałów straży miejskiej i straży gminnej (SM w dalszej części rankingu), dla których przewidziano sumarycznie ponad 8661 etatów.
W ujęciu ogólnokrajowym występują ogromne dysproporcje w liczebności straży. Kontrastują ze sobą największe jednostki – takie jak SM Warszawa, która sama dysponowała 1908 etatami (zatrudniając 1616 osób), czy SM Miasta Krakowa, dysponująca 585 etatami (zatrudniając 580 osób). Z drugiej strony, spośród wszystkich oddziałów, wiele to formacje jedno- lub dwuosobowe. Jednoosobowe straże miejskie funkcjonują na przykład w Nowym Mieście (mazowieckie), Krajence (wielkopolskie), czy Lewinie Brzeskim (opolskie).
Na potrzeby tego rankingu skupiamy się jednak wyłącznie na miastach wojewódzkich oraz współczynniku liczby strażników na 100 tysięcy mieszkańców. Tutaj widać wyraźną pierwszą ligę – w Warszawie i Gdańsku jest ponad 60 strażników na 100 000 mieszkańców. Na drugim końcu skali znajduje się województwo Lubuskie. W Gorzowie Wielkopolskim i Zielonej Górze wskaźnik ten jest jest niższy niż 15.
Ciekawe wygląda także porównanie budżetów tych jednostek. Także w odniesieniu do wielkości miasta, tj. roczny budżet na jednego mieszkańca. Tutaj liderem jest Warszawa ze 140 zł budżetu straży miejskiej. Na drugim miejscu jest Kraków z kwotą 133 zł.
Antyliderem tego zestawienia jest ponownie lubuskie. W Gorzowie to 19 zł, a w Zielonej Górze... 3 zł. Skrajnie niska kwota w Zielonej Górze wynika nie tylko z niewielkiej liczebności tej formacji. Jako jedyna straż w miastach wojewódzkich nie jest to osobna jednostka budżetowa, a jedynie wydział w ramach urzędu miasta. Oznacza to, że faktyczny budżet tej jednostki jest zapewne zbliżony do gorzowskiego.
Analiza struktury mandatów potwierdza dane zaprezentowane w raporcie NIK o finansowaniu straży miejskich z 2016 roku:
Struktura podejmowanych przez straże interwencji wynikała m.in. ze zgłoszeń mieszkańców i nie uległa w okresie objętym kontrolą istotnym zmianom. Największy udział w stwierdzonych wykroczeniach (62 proc.) miały wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji.
Jak wyglądał ten obraz w 2024? Aż 75% mandatów wystawianych przez strażników dotyczyło przepisów ruchu drogowego. Biorąc pod uwagę mocno ograniczone uprawnienia straży miejskich oraz szczegółową analizę sprawozdania toruńskiej SM, która miała odpowiedni poziom szczegółowości można postawić wniosek, że aż 98% mandatów związanych z łamaniem przepisów ruchu drogowego dotyczyło właśnie parkowania.
Powyższa obserwacja potwierdza obiegową opinię – straże miejskie są traktowane jako formacje „od nielegalnego parkowania”.
Straże miejskie zajmują się głównie parkowaniem, potwierdza to raport NIK i dane.
Mandat jest kluczowym narzędziem straży miejskiej służącym do utrzymania ładu i porządku publicznego w społecznościach lokalnych. Oczywiście trudno jest oceniać efektywność straży wyłącznie przez pryzmat szybkości wystawiania mandatów. Ale analiza zebranych danych daje zaskakujący obraz.
Co osiem godzin wystawia mandat strażnik najbardziej efektywnej straży miejskiej w Polsce. W wielu miastach, z Warszawą, Wrocławiem i Łodzią włącznie, strażnicy wystawiają średnio 5-6 mandatów w miesiącu.
Uwzględniając średnią kwotę mandatu dot. przepisów ruchu drogowego, wynoszącą ok. 149 zł, można dostrzec obraz nieefektywności tych formacji.
Mniej niż jeden mandat na dzień wystawiają strażnicy w najbardziej efektywnej SM w Polsce! Średnia jest o połowę niższa – zaledwie jeden mandat co dwa dni.
Na osobne omówienie zasługuje szczególny przypadek średniej kwoty mandatu w Szczecinie, który jest dwa razy wyższy niż średnia krajowa. Jak to możliwe?
Analiza taryfikatora mandatów, rozmowy z kierownictwem tej formacji oraz obserwacja dają odpowiedź na to pytanie.
Straż Miejska w Szczecinie otrzymuje naciski od Urzędu Miasta, aby samofinansować się w możliwie największym stopniu. W przeciwieństwie do Poznania czy Lublina nie robi tego jednak efektywnością, ale koncentrując się głównie na najbardziej „dochodowych” wykroczeniach.
Zgodnie z taryfikatorem jest to parkowanie w obrębie skrzyżowania oraz na miejscu osoby z niepełnosprawnością. Efekt jest niestety taki, że strażnicy są „ślepi” na wykroczenia zagrażające bezpieczeństwu (np. parkowanie przed przejściem dla pieszych), ale zatrzymają się bez wezwania przy każdej niebieskiej kopercie.
Częstym argumentem w dyskusjach o sensowności istnienia straży miejskich jest ich koszt dla budżetu miasta. Poniższy wykres pokazuje, w jakim procencie roczny budżet danej jednostki jest "zwracany" do kasy miasta w postaci wpływów z mandatów. Wartość ta obrazuje stopień, w jakim straż miejska "sama na siebie zarabia", choć należy pamiętać, że nadrzędnym celem tej formacji jest zapewnienie porządku, a nie generowanie zysku.
Tyle średnio wynosi pokrycie rocznego budżetu Straży Miejskiej z wpływów z mandatów w miastach wojewódzkich.
W poniższym zestawieniu sprawdzamy relację budżetu straży miejskiej do liczby wystawionych mandatów i pouczeń. W daleko idącym uproszczeniu jest to próba obliczenia kosztu wystawienia jednego mandatu i pouczenia. W zestawieniu tym brane pod uwagę są wszystkie mandaty – także te niezwiązane z parkowaniem czy ruchem drogowym.
Wnioski są zaskakujące. Liczony w ten sposób koszt wystawienia jednego mandatu przekracza tysiąc złotych. Miasto Warszawa płaci straży miejskiej 1 707 zł za każdy wystawiony mandat lub pouczenie.
Zdajemy sobie sprawę z charakteru tych danych. Straże miejskie nie zostały powołane do wystawiania mandatów. Zestawiając to jednak z faktem, że zajmują się w 76% nieprawidłowym parkowaniem, a mandaty i pouczenia to ich praktycznie jedyna forma nacisku, liczby muszą zaskakiwać.
Dzieląc budżety polskich straży miejskich przez liczbę wystawionych mandatów dostajemy ponad 1 700 zł.
Analiza samej liczby mandatów to za mało. Kluczowe jest zrozumienie, kto te mandaty wystawia i w jakich warunkach pracuje. Liczba etatów „na papierze” często rozmija się z rzeczywistością. Wakaty, pracownicy cywilni oraz poziom wynagrodzeń to czynniki, które bezpośrednio wpływają na efektywność (lub jej brak) straży miejskich.
Praca w straży miejskiej nie należy do najlepiej płatnych, choć widać wyraźne różnice między miastami. Liderem jest Kraków z medianą niemal 10 tys. zł brutto. Warto jednak pamiętać, że kwoty te mogą obejmować dodatki stażowe czy nagrody, a „goła” pensja może być niższa.
Na drugim końcu skali znajdują się miasta takie jak Olsztyn czy Szczecin, gdzie mediana zarobków oscyluje w granicach 5000 zł brutto. Biorąc pod uwagę specyfikę służby – pracę w trudnych warunkach, stres i ryzyko – są to stawki mało konkurencyjne na współczesnym rynku pracy.
Uwaga: w dwóch miastach (Bydgoszczy i Rzeszowie) nie udało się nam uzyskać mediany wynagrodzeń. Obie formacje oświadczyły, że nie są w posiadaniu tych danych. Dla Rzeszowa mamy dane za 2023 (zaledwie 4 372 zł).
Strażnicy w Krakowie zarabiają dwa razy więcej, niż strażnicy w Olsztynie.
Niskie zarobki w połączeniu z wymagającą pracą i społecznym brakiem prestiżu (a wręcz niechęcią) powodują, że straże miejskie mają ogromne problemy z rekrutacją. W Warszawie, Wrocławiu czy Gdańsku brakuje niemal co piątego strażnika. Rekordzistą jest Opole, gdzie nieobsadzonych jest prawie 30% etatów.
Wysoki poziom wakatów oznacza, że istniejące patrole są przeciążone, a czas reakcji na zgłoszenia mieszkańców wydłuża się. To błędne koło – mniejsza liczba strażników to mniejsza skuteczność, co prowadzi do większej frustracji mieszkańców i dalszego spadku prestiżu formacji.
Rekordzista pod względem nieobsadzonych stanowisk. W Warszawie, Wrocławiu i Gdańsku brakuje około 17-18% strażników.
Nie każdy etat w straży miejskiej to mundur na ulicy. Część załogi to pracownicy cywilni – obsługa monitoringu miejskiego, administracja, księgowość czy kadry. Średnio w miastach wojewódzkich pracownicy cywilni stanowią około 20% ogółu zatrudnionych.
Warto zwrócić uwagę na proporcje. W Opolu i Białymstoku odsetek cywilów jest wyższy i sięga, a nawet przekracza 30%. Może to sugerować większe rozbudowanie struktur administracyjnych lub przeniesienie części zadań (np. obsługa monitoringu) na cywilów, co samo w sobie nie musi być złe, o ile zwalnia to mundurowych do pracy w terenie.
Co trzeci pracownik tej jednostki nie jest strażnikiem. Średnia dla miast wojewódzkich to około 20%.
Analiza stosunku pouczeń do mandatów ujawnia znaczące różnice w podejściu straży miejskich do egzekwowania przepisów. Uwzględniając fakt bardzo niskich mandatów za wykroczenia związane z zatrzymaniem (najczęściej 100 zł, kwota niewaloryzowana od 22 lat) nawet mandat staje się formą pouczenia. Szczególnie, że w przypadku uchybień w korzystaniu z komunikacji miejskiej czy prawidłowego parkowania w strefie mamy wyższe kwoty kar (sięgające 550 zł) i brak możliwości otrzymania pouczenia.
Z tego względu straże miejskie wystawiające więcej pouczeń niż mandatów traktowane są w tym rankingu jako straże mniej efektywne. Jeśli nie mamy żadnej pobłażliwości dla pasażerów i uczciwych kierowców korzystających z SPP, trudno znaleźć uzasadnienie dla szafowania pouczeniami.
Stosunek pouczeń do mandatów różni się dramatycznie między miastami. Antyliderami tego rankingu są SM Zielona Góra i Gorzów Wielkopolski wystawiające odpowiednio 5 i 2,5 pouczenia na jeden mandat. Na drugim końcu skali znajdują się SM Gdańsk i Poznań, które wystawiają 15 i 11 mandatów na jedno pouczenie.
Na jeden mandat przypada ponad pięć pouczeń. Najwyższy wskaźnik w Polsce.
W całkowitej liczbie sankcji dot. PRD (mandaty + pouczenia) w miastach wojewódzkich.
Założenie blokady na koło to dla strażnika dodatkowa praca. Trzeba ją przywieźć, założyć, wypisać dokumentację, a potem przyjechać ponownie, by ją zdjąć. Z perspektywy „wydajności” mandatowej, wkładanie wezwań za wycieraczkę jest znacznie szybsze.
Jednak blokada ma duży walor edukacyjny i nieuchronności kary. Wezwanie za wycieraczką może zostać zignorowane. Istnieje szereg sposobów na uniknięcie mandatu, w tym najpopularniajsza: „na obcokrajowca” (zobacz postulat Agendy Parkingowej). Blokada unieruchamia pojazd i zmusza kierowcę do bezpośredniej konfrontacji ze strażnikiem.
Jeśli przyjmiemy, że założenie blokady to dodatkowy wysiłek, to strażnicy w Kielcach, Lublinie i Poznaniu są zdecydowanymi liderami pracowitości. Statystyczny strażnik w Kielcach zakłada miesięcznie 6,5 blokady. W Lublinie to 6,3, a w Poznaniu 5,6.
To wysoki wynik, biorąc pod uwagę, że blokada to tylko jedno z narzędzi. Wysoka liczba blokad w przeliczeniu na etat świadczy o tym, że komendanci w tych miastach stawiają na jakość i nieuchronność kary, a nie tylko na „szybką statystykę” z wezwań za wycieraczką.
Na drugim końcu skali (poza miastami, które blokad prawie nie stosują) są Warszawa i Wrocław. Tam na jednego strażnika przypada średnio pół blokady (Warszawa) lub wręcz symboliczne 0,16 blokady (Wrocław) miesięcznie. Oznacza to, że w tych miastach strażnik sięga po blokadę raz na kilka miesięcy.
Miesięcznie. Strażnicy w Kielcach, Lublinie i Poznaniu wkładają najwięcej wysiłku w fizyczne unieruchamianie pojazdów.
Odholowanie pojazdu to najbardziej dotkliwa sankcja, jaka może spotkać kierowcę. Nie tylko wiąże się z wysokim mandatem, ale też kosztami lawety i parkingu depozytowego oraz stratą czasu. Prawo pozwala na odholowanie pojazdu w ściśle określonych przypadkach, m.in. gdy parkuje on w miejscu zabronionym i utrudnia ruch lub zagraża bezpieczeństwu, zajmuje miejsce dla niepełnosprawnych bez uprawnień lub stoi na znaku T-24 z tabliczką „odholowanie”.
Liczby są bezlitosne. Warszawa odpowiada za blisko połowę wszystkich odholowań (nie licząc wraków) w miastach wojewódzkich. 14 840 odholowanych pojazdów to wynik imponujący, nawet biorąc pod uwagę wielkość miasta. Dla porównania, drugi w zestawieniu Wrocław odholował niespełna 3 tysiące aut.
Warto spojrzeć na wskaźnik odholowań na 1000 mandatów dotyczących ruchu drogowego (PRD). Wrocław jest w tej kategorii niekwestionowanym liderem – tam na każde 1000 mandatów drogowych przypada blisko 160 holowań. Oznacza to, że we Wrocławiu mandat drogowy bardzo często wiąże się z usunięciem pojazdu. Warszawa zajmuje drugie miejsce z wynikiem 182 holowań na 1000 mandatów PRD.
Stolica odpowiada za ponad połowę wszystkich odholowań w miastach wojewódzkich w Polsce.
Analiza przyczyn holowania (w oparciu o art. 130a Pord) rzuca ciekawe światło na strategie poszczególnych komend. Widać wyraźnie dwie dominujące filozofie działania.
Model "Tabliczka T-24": Około 60% wszystkich przypadków usuwania pojazdów, które nie są wrakami dotyczy parkowania na zakazie z tabliczką „holownik”. Dlaczego? Jest to procedura administracyjnie najprostsza – znak jest jednoznaczny, dyskusja z kierowcą utrudniona.
Model "Utrudnianie ruchu": Około 30% przypadków dotyczy utrudniania ruchu. To także relatywnie prosta przesłanka. Jeden pojazd blokuje inny pojazd.
Model "Niepełnosprawni": Około 8% przypadków dotyczy parkowania na niebieskich kopertach dla osób z niepełnosprawnością. Tutaj także przepisy są czytelne.
Model "Stwarzanie zagrożenia": Mniej niż 1% przypadków stwarzania zagrożenia. Jest to bardzo niepokojąca liczba, ponieważ to właśnie dzięki tej kategorii można usuwać pojazdy na przykład sprzed przejść dla pieszych. Niestety ustawa, niestety przepisy o ruchu drogowym nie definiują pojęcie stwarzania zagrożenia i tutaj strażnicy mają największe ryzyko odwołania do sądu.
Usuwanie pojazdów z paragrafu „stwarzania zagrożenia” jest marginalne. A to jedyny sposób na usuwanie pojazdów zasłaniających przejścia dla pieszych.
Osobną kategorią są tzw. wraki, czyli pojazdy nieużywane, porzucone, bez tablic rejestracyjnych. Zajmują cenne miejsca parkingowe i szpecą okolicę. Procedura ich usunięcia jest długotrwała i skomplikowana.
W tej kategorii, w przeliczeniu na mieszkańców, najlepiej radzi sobie... Poznań i Wrocław. Warszawa w tej statystyce wypada przeciętnie.
Przekrojowa analiza czasu reakcji służb nie jest łatwa, ponieważ nie ma zestandaryzowane sposobu raportowania tych informacji.
Owszem, w strzeszeniu medialnym pojawiła mi się informacja o tym, że na przyjazd straży miejskiej w Warszawie można czekać kilkadziesiąt godzin. Z drugiej strony fakt, że straż miejska w takim Szczecinie przyjeżdża w przeciągu godziny bądź dwóch nie jest wcale dobrym sygnałem. Okazuje się bowiem, że straż ta stosuje technikę nieodbierania telefonu, dopóki nie ma wolnego patrolu. W ten sposób odkręca statystyki i dumnie raportuje, że 100% zgłoszeń od mieszkańców jest przez nią obsługiwane w krótkim czasie.
Z tego powodu postanowiliśmy posłużyć się danymi gromadzonymi w serwisie uprzejmie donosze. Poszczególne zgłoszenia mają datę powstania, datę wykroczenia oraz co kluczowe datę wysłania do jednostki SM. W przypadku, w którym Straż Miejska poinformuje zgłaszającego wygroczenie o zakończeniu sprawy, może to być także odnotowywane w systemie.
Powyższe pozwala zmierzyć czas od wysłania zgłoszenia do zakończeniu sprawy mandatem bądź pouczeniem.
Technika ta ma dwa ograniczenia. Pierwsze jest takie, że dla niektórych miast liczba zgłoszeń jest niewystarczająca żeby wyciągać z nich daleko idące wnioski. Drugie ograniczenie wynika z tego, że są jednostki, które systematycznie zniechęcają zgłaszających od przesyłania zawiadomień o wykluczeniu oraz nie udzielają informacji o zakończeniu sprawy. W takiej sytuacji nawet przy relatywnie dużej liczbie zgłoszeń jest bardzo mało informacji o zakończonych sprawach i to znowu nie pozwala wyciągać średnich.
Z tego powodu na poniższym zestawieniu nie ma kompletu miast. Miasta, które nie zostały uwzględnione to te, w których straże miejskie albo aktywnie zniechęcają od zgłaszania na przykład wzywając do osobistego stawiennictwa do każdego zgłoszenia osobno bądź nie informują o statusie zakończenia sprawy.
Oczywistym jest także to, że to, czy użytkownik zmieni status bezpośrednio po otrzymaniu listu bądź innej informacji od straży miejskiej, czy dwa tygodnie później, jest nieznane. Jest też prawdopodobnie jakaś grupa użytkowników, którzy ignorują te listy i w ogóle nie zmieniają statusów.
Niemniej, dla miast, w których liczba zgłoszeń jest odpowiednio duża, można pokusić się o porównanie. W zestawieniu pomijamy miasta o śladowej liczbie zgłoszeń.
W Warszawie, średni czas od wysłania zawiadomienia o nieprawidłowym parkowaniu do ukarania lub pouczenia kierowcy to 220 dni (ponad 7 miesięcy).
Jakie jest ryzyko otrzymania mandatu za nieprawidłowe parkowanie?
Publikacja zostanie ogłoszona na x.com/SzymonNieradka
Czy policja wystawia mandaty za parkowanie?
Publikacja zostanie ogłoszona na x.com/SzymonNieradka
Jak wygląda porównanie efektywności strażnika i kontrolera strefy?
Publikacja zostanie ogłoszona na x.com/SzymonNieradka
Z analiz przeprowadzonych w latach 2012–2024 wyłania się obraz miast zmagających się z chronicznym problemem nieprzepisowego postoju. Zjawisko to jest najsilniejsze w obszarach o dużym deficycie miejsc postojowych, ale – co ciekawe – występuje również tam, gdzie wolne miejsca są dostępne, lecz płatne. Kierowcy często świadomie wybierają trawniki, okolice skrzyżowań czy chodniki, aby uniknąć opłat w Strefach Płatnego Parkowania (SPP), licząc na niską skuteczność służb kontrolnych.
W wielu miastach „rekordowe” pod względem naruszeń są obszary bezpośrednio przylegające do stref płatnych, które stają się darmowym „zapleczem” dla osób pracujących w centrum. Skala naruszeń waha się od kilku do nawet kilkudziesięciu procent wszystkich pojazdów znajdujących się w danym obszarze.
Poniższa tabela prezentuje konkretne liczby pojazdów parkujących niezgodnie z przepisami, zidentyfikowane podczas badań terenowych.
Skala problemu staje się jeszcze bardziej wyraźna, gdy spojrzymy na procentowy udział „piratów parkingowych” w ogólnej liczbie pojazdów:
Autorzy opracowań wprost punktują niską skuteczność służb odpowiedzialnych za porządek:
Zdaniem autorów raportów, dzikie parkowanie to nie tylko problem estetyczny, ale przede wszystkim:
Jak nieprawidłowe parkowanie utrudnia pracę Straży Pożarnej?
Publikacja zostanie ogłoszona na x.com/SzymonNieradka
Dowiedz się, która SM jest na podium!
Publikacja zostanie ogłoszona na x.com/SzymonNieradka
Raport powstał na podstawie szczegółowej analizy danych publicznych o funkcjonowaniu straży miejskich w największych polskich miastach. Poniżej przedstawiamy metodologię zbierania i analizy danych.
Syntetyczne wskaźniki buduje się po to, by opisać jednym indeksem zjawiska mające wiele wymiarów – np. rozwój społeczny, jakość życia, konkurencyjność regionów czy poziom bezpieczeństwa. Punktem wyjścia jest zawsze rama koncepcyjna: trzeba zdefiniować, jakie wymiary (np. gospodarczy, społeczny, środowiskowy) są istotne oraz jakie mierzalne wskaźniki szczegółowe najlepiej je reprezentują.
Ponieważ wskaźniki szczegółowe mierzone są zwykle w różnych jednostkach, stosuje się procedury normalizacji, np. przekształcenie na skalę 0-1, standaryzację z-score, skalowanie względem najlepszego wyniku (ratio-to-best) czy przeskalowanie do zakresu 0-100, tak jak w wielu współczesnych indeksach społecznych. Na tym etapie rozstrzyga się też, czy wyższa wartość danego wskaźnika jest „lepsza” czy „gorsza” i odpowiednio odwraca się te, które mają niekorzystny kierunek (np. śmiertelność, bezrobocie). Następnie przypisuje się wagi - równe lub oparte na analizie eksperckiej bądź statystycznej (np. PCA). Znormalizowane i zważone wskaźniki łączy się następnie w syntetyczny indeks, najczęściej za pomocą średniej arytmetycznej lub geometrycznej, rzadziej bardziej złożonych formuł, które ograniczają możliwość kompensowania bardzo słabego wyniku w jednym wymiarze przez bardzo dobry w innym.
Dobrą praktyką jest przeprowadzenie analiz wrażliwości, czyli sprawdzenie, jak zmiana metody normalizacji, wag czy sposobu agregacji wpływa na ostateczne wartości indeksu i pozycje jednostek w rankingu. Zaleca się także równoległą analizę samych wskaźników cząstkowych, aby syntetyczny wskaźnik nie zastąpił informacji o tym, w których konkretnie obszarach dana jednostka wypada dobrze, a w których słabo.
W dotychczasowej literaturze naukowej badania poświęcone bezpośrednio skuteczności działań straży miejskich / lokalnej policji w zakresie wykroczeń parkingowych są zaskakująco nieliczne. Lukę tę częściowo wypełniają raporty projektów europejskich i audyty instytucjonalne, np. materiały Park4SUMP dotyczące roli egzekwowania w polityce parkingowej, czy raporty audytorów krajowych analizujące ściągalność opłat i organizację kontroli. Dodatkowo, istotną część współczesnej wiedzy dostarczają źródła branżowe – wpisy blogowe i white papers firm technologicznych oraz operatorów systemów parkingowych – gdzie szczegółowo opisuje się proponowane wskaźniki KPI i strategie zarządzania pracą patroli. Stanowią one cenne źródło wiedzy o praktycznych rozwiązaniach i metrykach rzeczywiście stosowanych w miastach.
Pierwszy blok wskaźników dotyczy produktywności funkcjonariuszy i patroli. Obejmuje on liczbę mandatów za wykroczenia parkingowe, blokad i holowań na strażnika w określonym czasie, a także wskaźniki intensywności działań, takie jak liczba mandatów w relacji do godzin służby, liczby skontrolowanych pojazdów oraz średni czas między kolejnymi mandatami. Wskaźniki te służą przede wszystkim do diagnozowania obciążenia pracą, organizacji patroli i przestrzennego rozkładu kontroli, a nie do wyznaczania norm „wynikowych”.
Drugi wymiar obejmuje jakość i proporcjonalność interwencji. Analizowana jest proporcja mandatów do pouczeń w podziale na strażników, rejony i kategorie wykroczeń, co pozwala wychwycić różnice w praktyce stosowania sankcji. Dodatkowo stosowane są wskaźniki jakości mandatów: odsetek kar unieważnionych z przyczyn formalnych, odsetek odwołań oraz udział mandatów utrzymanych w mocy, które informują o rzetelności dokumentacji, poprawności kwalifikacji prawnej i proporcjonalności reakcji.
Trzecia grupa wskaźników mierzy efekty działań straży w wymiarze zgodności z przepisami i bezpieczeństwa ruchu. Kluczowy jest wskaźnik compliance rate, rozumiany jako udział pojazdów spełniających wymagania systemu (opłacony postój, brak przekroczenia limitu czasu, brak naruszeń zakazów), wyznaczany na podstawie kontroli terenowych oraz danych z systemów parkingowych i automatycznego rozpoznawania tablic.
Metodologia uwzględnia również wymiar finansowy oraz sprawiedliwość przestrzenną. W części finansowej analizowana jest relacja przychodów z mandatów do kosztów osobowych i operacyjnych egzekwowania przepisów oraz nadwyżka wpływów nad kosztami obsługi pojedynczego mandatu, przy równoczesnym monitorowaniu wskaźników bezpieczeństwa i zgodności z przepisami, tak aby „opłacalność fiskalna” nie stała się dominującym kryterium oceny. W części przestrzenno-społecznej badane jest rozmieszczenie mandatów, blokad i holowań w relacji do struktury społeczno-demograficznej oraz infrastrukturalnej miasta, a także wyniki badań ankietowych mieszkańców dotyczące postrzeganej sprawiedliwości i proporcjonalności działań, co pozwala uwzględnić aspekt równości obciążenia i zaufania do straży miejskiej.
W przypadku polskich miast zastosowanie pełnego zestawu wskaźników było ograniczone dostępnością danych. Na potrzeby rankingu straży miejskich wykorzystano tylko te mierniki, które można było policzyć dla wszystkich analizowanych jednostek na podstawie danych operacyjnych i sprawozdawczych zebranych w projekcie, zgodnie z opisami przy poszczególnych metrykach.